Rozmawiamy z Maciejem Mielczarskim – kierownikiem Zespołu Pieśni i Tańca „Kujawy”

Autor: Kinga Sroczyńska / 14 października 2017 / Kultura / Tylko TU

Rozmawiamy z Maciejem Mielczarskim – kierownikiem Zespołu Pieśni i Tańca „Kujawy”

21 października we Włocławku odbędzie się kolejna, siódma już odsłona Ogólnopolskiego Festiwalu Zespołów Folklorystycznych „O Kujawski Wianek”. Gospodarzem i współorganizatorem wydarzenia jest Zespół Pieśni i Tańca „Kujawy”.

Zapraszamy do wywiadu, jakiego udzielił nam jego kierownik – Maciej Mielczarski. Z rozmowy dowiecie się m.in. o tym, jak narodził się pomysł na stworzenia festiwalu i jakie są jego cele.

Przemysław Jankowski: Witaj. Na początek powiedz, jak długo jesteś związany z Zespołem Pieśni i Tańca „Kujawy” jako kierownik?

Maciej Mielczarski: To będzie już trzeci rok, kiedy jestem kierownikiem Zespołu Pieśni i Tańca „Kujawy”. Zacząłem oczywiście przygodę z tym zespołem jako tancerz. Miałem 8 lat, jeśli się nie mylę, kiedy trafiłem do niego. W wieku 18 lat zaproponowano mi prowadzenie grupy dziecięcej i tak z kolei zaczęła się moja przygoda w roli instruktora. W międzyczasie oprócz wielu szkoleń w całym kraju i trwającego dwa i pól roku kursu instruktora w Warszawie, tutaj się właśnie rozwijałem i następnie przejąłem grupę reprezentacyjną zespołu, a jakiś czas później już cały zespół trafił pod moją opiekę.

Czy sam tańczysz i śpiewasz, a folk i polski taniec ludowy jest właśnie tym rodzajem muzycznego świata, który na co dzień interesuje Cię najbardziej i inspiruje? Czy może masz jeszcze inne zainteresowania muzyczne?

Tańczę i również śpiewam. Zawsze miałem różne zainteresowania, bo oprócz tego, że od dziecka tańczyłem, w międzyczasie też zafascynowany muzyką, powiedzmy rockową, wiele lat uczyłem się gry na instrumentach perkusyjnych, między innymi u Tomka Karkoszki. Poza perkusją, doszły jeszcze motocykle, więc tych pasji u mnie jest dość wiele i myślę, że udaje mi się je wszystkie skutecznie połączyć. Ostatnio się zastanawiam, czy nie powinienem przejść na taneczną emeryturę (śmiech), ale myślę, że jeszcze formę trzymam i przy jakimś ważniejszym koncercie wychodzę na scenę i tańczę. Dopóki mi kondycja i zdrowie pozwolą i dopóki będę dobrze wyglądał wśród młodzieży (śmiech), myślę, że będę nadal tańczył.

21 października już po raz siódmy Włocławek stanie się folkową stolicą Polski za sprawą organizowanego Ogólnopolskiego Festiwalu Zespołów Folklorystycznych. Powiedz, ilu tym razem będzie uczestników, którzy zawalczą „O kujawski wianek”?

W tym roku będziemy gościć ponad 300 tancerzy z całej Polski. Jest to już siódma edycja. Przyglądam się i analizuje zawsze po każdej edycji, jak ona wyglądała i jakie zespoły przyjeżdżały i przyznaje, że każdego roku to wygląda troszkę inaczej. Kiedy zaczynaliśmy, mieliśmy głównie zespoły z naszego regionu. Były wtedy dwie kategorie wiekowe. W kolejnych latach festiwal ewoluował. W tej chwili mamy trzy kategorie wiekowe: do 14 roku życia, powyżej 14 młodzieżową oraz kategorię studencką. Nie prezentują się natomiast zespoły seniorskie.

W jakich kategoria zostanie przeprowadzony konkurs? Czy podobnie, jak rok temu, w trzech?

Tak. Jak już wspomniałem, w tej chwili mamy trzy kategorie. Zawsze najliczniejsze są kategorie dziecięce, a najmniej przyjeżdża z ze względu na zaczynający się rok akademicki zespołów studenckich, które w tak krótkim terminie nie są w stanie przygotować się do konkursu, więc będziemy się zastanawiać, czy w przyszłym roku nie przesunąć festiwalu na listopad. Wtedy byśmy mieli większe zainteresowanie w tej najstarszej kategorii studenckiej. W tym roku będzie w niej oceniony… jeden zespół. Pierwotnie zgłosiło się ich więcej, niestety zrezygnowali z różnych powodów, więc będziemy gościć tylko Ludowy Zespół Artystyczny Promni ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Myślę, że pokażą nam tutaj bardzo fajne widowisko. Będzie to fragment wesela łowickiego na dość wysokim poziomie, więc warto przyjść i zobaczyć jak to wygląda, jak ten folklor się prezentuje w takiej opracowanej, typowo scenicznej formie.

A skąd wziął się sam pomysł na organizację Festiwalu Zespołów Folklorystycznych „O Kujawski Wianek”? Jak się narodził?

Pomysłodawcą była moja mama – Krystyna Mielczarska, która w tamtym czasie była kierownikiem Zespołu Pieśni i Tańca „Kujawy”. My sami jako zespół jeździliśmy na konkursy, a trzeba wyznać, że takich konkursów zbyt wielu w Polsce nie było, przynajmniej w tej naszej regionalnej części kraju. Dlatego stwierdziliśmy, że zrobimy ten festiwal i będzie to szansa dla zespołów z naszego regionu, aby zaistniały. Oczywiście był festiwal Folkloru Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej w Ciechocinku, ale my wyszliśmy szerzej, aby zapraszać zespoły z całego kraju.

Jakie zespoły będą reprezentować region włocławski?

Oczywiście Zespół Pieśni i Tańca „Kujawy” jako gospodarz, który otworzy festiwal. Poza tym z naszego regionu będą Zespół Folklorystyczny „Dzieci Kujaw” z Brześcia Kujawskiego, Zespół Pieśni i Tańca „Swojacy” z Baruchowa, Dziecięcy Zespół Folklorystyczny z Izbicy Kujawskiej oraz Zespół Pieśni i Tańca „Ziemia Kujawska” z Chocenia. W programie, jaki zeprezentują, nie będą tylko tańce kujawskie, ale też regionalne z całego kraju. Każdy zespół pokaże się w czasie do 15 minut.

Zespół Pieśni i Tańca „Kujawy” jest gospodarzem festiwalu. Czy uchylisz rąbka tajemnicy jaką to specjalną prezentację przygotował na jego otwarcie?

Nie uchylę (śmiech). Zapraszam 21 października. Zespół otwiera cały festiwal o godzinie 11.00. Będzie to niedługa prezentacja, do 10 minut. I będzie nam bardzo miło, jeśli mieszkańcy przyjdą zespół dopingować, chociażby aplauzem. Oczywiście prezentuje się on poza konkursem, więc nie jest oceniany, ale i tak bardzo zapraszamy na nasz występ.

Jak dziś wygląda popularność folkloru? Jakbyś zachęcił tych ludzi, którzy nie są miłośnikami folku, aby jednak udali się na ten festiwal i zainteresowali się nim?

Ja zawsze powtarzam, że być może z jednej strony folklor nie jest zbyt popularny, z drugiej jednak coraz bardziej obserwuje się jakby powrót do korzeni, który przejawia się nie tylko w folklorze tanecznym czy wokalnym, ale również w strojach. Pojawiają się nawet firmy, które szyją ubrania w stylu ludowym. Myślę, że ta popularność mimo wszystko rośnie. A jak przekonać ludzi do folkloru? Uważam, że spora część ludzi jest już przekonana. Zainteresowanie jest widoczne, biorąc pod uwagę sam fakt ilości dzieci, które uczestniczą w zajęciach Zespołu Pieśni i Tańca „Kujawy” na co dzień w Centrum Kultury „Browar B”, a mamy teraz ich aż 130 zarówno w grupach wokalnych, jak i tanecznych. Np. spora ilość fanów śledzi nas na Facebooku i na naszej stronie internetowej. Dochodzą mnie takie głosy, że nas mało widać, że mało koncertujemy, ale my naprawdę dajemy dużo koncertów, choć niekoniecznie w naszym mieście. Mamy ich kilka w roku. Organizujemy też imprezy jak koncert świąteczno-noworoczny, który zawsze przygotowujemy i wystawiamy w Centrum Kultury „Browar B.” oraz Noc Świętojańską w Parku Sienkiewicza. Muszę wyznać, że tej publiczności z roku na rok, mimo różnej pogody, jest bardzo dużo, więc myślę, że nasz zespół jest już bardzo rozpoznawalny. Przez te 32 lata, kiedy istnieje, przetańczyło się przez niego około tysiąca trzystu osób. Mamy w grupach takich tancerzy, których rodzice tańczyli w zespole wcześniej. Także uważam, iż folklor w naszym mieście ma się dobrze. Oprócz tego, prowadzimy np. warsztaty z malowanej skrzyni, które odbywają się w Izbie Tradycji Kujaw. W tamtym roku gościliśmy kilkanaście szkół i przedszkoli. Dzieci mogły spotkać się twórczynią ludową, panią Krystyną Zagrabską oraz innymi ciekawymi twórcami. Oglądały stroje, poznawały fragmenty tańców i uczyły się podstawowych kroków tańca ludowego.

Nawiązując jeszcze do Zespołu Pieśni i Tańca „Kujawy”, wymień kilka największych sukcesów, jakie do tej pory osiągnął, z których Ty jesteś najbardziej dumny.

Trudno jest mi wymieniać wszystkie. Każdy inaczej mierzy swój sukces. Dla jednej osoby najważniejsze to np. zdobycie nagrody na międzynarodowym festiwalu. Taki właśnie zdobyliśmy kilka lat temu na festiwalu w Klimowiczach i było to dla nas bardzo duże wyróżnienie. Sporym wyróżnieniem było też dla nas zatańczenie na festiwalu w północnej Walii dla księcia Karola. Uczyliśmy np. oberka Iana Gillana – wokalistę zespołu Deep Purple, który przyjechał do nas do Kłóbki. To także było duże wydarzenie i przeżycie. Dla nas największą nagrodą jest, kiedy prezentujemy się na zagranicznych scenach, gdy spotykamy się z Polonią, która przychodzi specjalnie na nasz koncert, aby zetknąć się z polską kulturą, posłuchać polskiego śpiewu i przypomnieć sobie, jak tańce i polska kultura wyglądają, co nas bardzo bardzo cieszy.

Jak oceniasz i wspominasz występy zespołów, które zwyciężyły na festiwalu rok temu?

Komisja zawsze ocenia dobór repertuaru do wieku, technikę wykonania tańca, przygotowanie wokalne i wykonanie instrumentalne z muzyką na żywo (towarzysząca kapela ludowa). W kategorii do 14 roku życia wygrał szkolny Zespół Tańca Ludowego „Przygoda” z Rybnika (kawał drogi od Włocławka – 5-6 godzin jazdy). Poznałem ich pół roku wcześniej, ponieważ przygotowywałem warsztat tańców kujawskich. Skupia, co jest niesamowite, około 300 tancerzy. Zaprezentowali bardzo wysoki poziom. Dzieciaki pokazały się wspaniale. W kategorii wiekowej 14-19 lat zwyciężył Zespół Pieśni i Tańca „Lublin” im. Wandy Kaniorowej z Lublina. To bardzo znany zespół, liczący około 13 grup tanecznych, który świetnie zaprezentował tańce lubelskie – naprawdę bardzo wysoki poziom. Tytuł laureata pierwszej nagrody w kategorii studenckiej zdobył Zespół Regionalny „Sądeczanie” z Nowego Sącza, który zaprezentował w swojej klasie bardzo autentyczny folklor. Bardzo mnie cieszy, że festiwal urósł już do takiej rangi, że przyjeżdżają na niego zespoły z całego kraju, aby zawalczyć „o kujawski wianek”.

Czy patrząc z perspektywy lat, kiedyś zainteresowanie młodzieży muzyką i tańcem folklorystycznym było bardziej widoczne niż obecnie?

Kiedy zespół zaczynał 32 lata temu, można powiedzieć, że był jakby pierwszą taką sekcją, która przyciągała dzieciaków do zajęć pozalekcyjnych. Dopiero jakiś czas później, gdy pojawił się we Włocławku taniec towarzyski i inne formy tańca, jak hip hop, taniec klasyczny, wtedy tych dzieci docierało do nas już mniej. Ale w samych początkach zespołu, połowa, jak nie trzy czwarte uczestników ówczesnego, dawnego WCK-u należało do zespołu. Zespół miał własny autokar, trzy sale taneczne, dobrze przystosowane garderoby. Zainteresowanie było wtedy bardzo duże. Na nabory przychodziło około 200 osób. Dzisiaj też prężnie działamy. Mamy świetne warunki tu w Centrum Kultury „Browar B.”, jednak może, gdybyśmy mieli więcej sal do tańca niż jedną, tych chętnych młodych ludzi byłoby jeszcze więcej. Na tę chwilę na nabory dociera do nas około 30 osób. Najczęściej przyjmujemy dzieci w wieku 5-6 lat, które rosną i dojrzewają u nas w zespole, zostając z nami do 18 roku życia. Później wyjeżdżają, lecz często wracają i zbierają się przy okazji różnych jubileuszy, co sprawia im sporą frajdę i radość. Zespół wychodzi na wprost ich oczekiwaniom, ale widzę, że większe zainteresowanie widoczne jest ze strony dziewczynek niż chłopców. Jest dużo fajnych dziewcząt, które czekają na swoich partnerów. Zachętą dla nich wszystkich może być możliwość zwiedzania z zespołem kawałka świata. W tym roku zespół objechał niemal całą Europę podczas trzytygodniowej trasy, m.in. odwiedziliśmy Paryż, Portugalię czy Barcelonę i Wenecję. Wszyscy poznali wspaniałych ludzi, tańczyli przed wspaniałą publicznością, poznając przy okazji folklor innych narodowości. Bardzo więc zachęcam, aby do zespołu dołączyć i przeżyć przygodę swego życia.

Dziękuję za rozmowę.

Również dziękuje i zapraszam na festiwal.

 

Rozmawiał Przemysław Jankowski

Fot. Przemysław Jankowski

© 2017-19 TU Włocławek. (pobierz logotyp)