[WYWIAD] Marzena Agnieszka Gajewska i Emil Szprengiel.

Autor: Kinga Maślanka / 22 listopada 2019 / Tylko TU

[WYWIAD] Marzena Agnieszka Gajewska i Emil Szprengiel.

O… nagraniu wspólnej płyty, najbliższych planach, ważnym wyróżnieniu opowiedzieli po raz pierwszy Marzena Agnieszka Gajewska i Emil Szprengiel.

Kinga Maślanka: Spotkaliśmy się w kawiarni Spoko Cafe, wiem, że macie przed sobą wspólne projekty. Wydajecie wspólnie płytę. Od kiedy razem współpracujecie i jak się ta współpraca zaczęła?

Marzena Agnieszka Gajewska: Jesteśmy obecnie oboje związani z zespołem WWK Teraz My. W zasadzie jest to projekt muzyczny, w którym tworzymy własne utwory i aranżujemy dobre (naszym zdaniem) piosenki innych wykonawców, w tym również włocławskich. Emila do zespołu zaprosił Mariusz Zakrzewski. Okazało się, że Emil komponuje. Przedstawił nam kilka pomysłów i  zaczęliśmy tworzyć piosenki, do których wykorzystałam swoje wiersze. Później zaczęłam pisać kolejne teksty już konkretnie pod muzykę Emila. Tak powstało dwanaście zupełnie nowych utworów, które ułożyły się w swoistą opowieść słowno- muzyczną. W tej chwili kończymy rejestrowanie nagrań w studio u Adama Muszyńskiego. Podjęliśmy wspólnie decyzję, że najpierw nagramy wersję akustyczną utworów, czyli piano plus wokal, a od stycznia 2020 roku będziemy nagrywać płytę z całym składem zespołu WWK T.M. Mamy nadzieję, że te piosenki spodobają się odbiorcom. Gramy je na koncertach we Włocławku, poza Włocławkiem i naprawdę chwytają, szczególnie „Jak kot”, czy „W paranoi obłoków”.

K.M: Emilu, przyszedłeś na próbę do WWK. T.M. i co pomyślałeś? Podjąłeś decyzję, że chcesz z nimi grać. Dlaczego?

Emil Szprengiel: Sprawiali dobre wrażenie, byli mili, życzliwi i mieli w sobie coś fajnego, takiego przyciągającego. Poza tym okazało się, że to kreatywni ludzie z własnymi pomysłami, a to mi bardzo odpowiada, bo wolę tworzyć niż odtwarzać.

K.M: Emilu jak się zaczęła Twoja przygoda z muzyką? Od kiedy komponujesz?

E.S: Nie pamiętam od kiedy gram. Chyba od zawsze. W domu stało pianino akustyczne i granie na nim było na początku najlepszą zabawą, a później przerodziło się w prawdziwą pasję. Próbowałem tworzyć własne utwory, jednak wcześniej ich nie zapisywałem. Miałem wtedy około szesnastu lat. W zasadzie były to improwizacje. Komponować i zapisywać swoją muzykę zacząłem około dziesięciu lat temu. Dziś zapisuję każdy pomysł, który później rozwijam lub wykorzystuję w aranżacjach.

K.M: Przed Wami wiele pracy, ale dziś możecie pochwalić się pewnym sukcesem?

M.A.G: Tak, świeże emocje! Jesteśmy bardzo podekscytowani i mile zaskoczeni, ponieważ zdobyliśmy wyróżnienie na Ogólnopolskim Konkursie Piosenki Ojczyźnianej 2019, który odbywa się od kilku lat we Włocławku. WWK.T.M. reprezentowali panowie: Piotr Ziarkowski – wokal, Emil Szprengiel- piano, Mariusz Manex Zakrzewski – gitara basowa. Jest to dla nas ogromna radość, ponieważ występy oceniało zacne jury w składzie: Katarzyna Winiarska, Janusz Radek i Adam Rymarz. Przygotowaliśmy w zasadzie nieznaną piosenkę, która powstała w roku 1942, w oflagu Woldenberg. Historia jest taka –  byłam na wakacjach na Helu, trafiłam do Muzeum Obrony Wybrzeża i tam, wśród eksponatów zobaczyłam rękopis zapisu nutowego z tekstem piosenki, pt. „Ania”. Zaciekawiło mnie to. Zrobiłam zdjęcie rękopisu z nadzieją, że ktoś kiedyś mi to zagra. Poprosiłam Emila, żeby spróbował odczytać nuty. Nie było to łatwe, ponieważ rękopis jest nieco zniszczony, ale udało się i piosenka zabrzmiała. Ujęła nas swoim przekazem. Prostym, pełnym nadziei. W internecie można przeczytać, że ta piosenka była napisana na konkurs obozowy. W owym czasie była bardzo popularna. Przemycono ją też z obozu na teren Polski. Piosenka jest napisana w metrum parzystym w formie marszu wojskowego, a Emil zaaranżował ją na jazzowo, dodając fragment swojej kompozycji na zakończenie utworu. Mały stres był. Nie liczyliśmy na nagrody, ale przede wszystkim chcieliśmy poddać się ocenie zacnego jury. Taki swoisty sprawdzian, który jak się okazało przeszliśmy pozytywnie i to nas bardzo cieszy oraz mobilizuje do dalszej pracy. Ja jestem dumna z kolegów, chłopaki są zadowoleni, więc jest dobrze!

 

K.M: Obstawiałeś, że tak będzie, że przejdziecie do finału?

E.S: A ja jednak miałem nadzieję, że zostaniemy zauważeni, ponieważ to bardzo ciekawa piosenka z ogromnym ładunkiem emocjonalnym i historią. Zrobiliśmy dobry aranż. Zaangażowali się wszyscy muzycy zespołu. Wyróżnienie mnie bardzo ucieszyło.

K.M: Jakie macie najbliższe plany związane z działalnością WWK. T.M.?

M.A.G.: Najbliższy koncert akustyczny odbędzie się 29 listopada o godzinie 19:00 w restauracji Zebra na osiedlu Południe. Moi przyjaciele z Nieformalnej Grupy Literackiej WZD organizują mi wieczór autorski, ale ja nazywam to spotkaniem przy kawie, muzyce i poezji. Jesteśmy wszyscy bardzo zabiegani, więc mam nadzieję, że będzie okazja do spotkania i porozmawiania. Serdecznie zapraszam! Wraz z Mariuszem Manexem Zakrzewskim i Sławomirem Dorszem i oczywiście kompozytorem zagramy kilka utworów z powstającej płyty. Będzie też znany już „Kot” i kilka nowych piosenek, których jeszcze nie wykonywaliśmy publicznie.

14 grudnia koncertujemy w Rejsie na Przystani. Tam będziemy grali już z całym składem WWK.T.M., czyli z Pawłem Zeusem Bretesem i Piotrem Ziarkowskim – perkusja, Sławomirem Dorszem- gitary, Mariuszem Manexem Zakrzewskim – bas, Noemi Gehrke- wokal i Emilem Szprengielem – instrumenty klawiszowe. Będę również i ja. Gościnnie zagra z nami  Marcel Zakrzewski- gitara, który przyleci do nas z Islandii.

21 grudnia, czyli tuż przed  Świętami Bożego Narodzenia zagramy akustycznie w tym pięknym, klimatycznym miejscu, jakim jest Spoko Cafe.

K.M: Emilu, z kim do tej pory współpracowałeś? Jesteś zdolnym, młodym człowiekiem. Jakieś muzyczne doświadczenia?

E.S: Ukończyłem I i II stopień Szkoły Muzycznej we Włocławku, gdzie przez długi czas prowadził moją edukację pianistyczną Pan profesor Marian Witoński, który jest bardzo cenionym pedagogiem w dziedzinie muzyki klasycznej. Uczyłem się również w Krakowskiej Szkole Jazzu i Muzyki Rozrywkowej początkowo u Adama Niedzielina, a następnie u Dominika Wani. Poznałem tam wielu, ciekawych muzyków już wtedy bardzo znanych i cenionych. Byłem i jestem zafascynowany muzyką klasyczną oraz jazzem i często łączę w swoich kompozycjach oba te gatunki. Natomiast na gruncie włocławskim współpracowałem z Grzesiem Walczakiem, zespołem Base Brothers i Purpurą. Biorę też udział w ciekawym projekcie Roberta Karbowskiego i Artura Paczkowskiego pod nazwą PROJEKT M., do którego zwerbowali wiele osób, muzyków i wokalistów. Nagraliśmy na nowo utwór, pt. „Modlitwa” dawnego, włocławskiego zespołu Zwiastun Burzy, którego autorami są Mariusz Sieraczkiewicz (tekst) i Robert Karbowski (muzyka). Miałem przyjemność zagrać w tym projekcie na instrumentach klawiszowych. Jako solista grywałem na wielu koncertach organizowanych przez szkołę muzyczną, licznych wydarzeniach kulturalnych, np. zupełnie niedawno na promocji pierwszego tomu poezji włocławskiej grupy literackiej WZD, a kiedyś na jubileuszu Galerii Sztuki Współczesnej, itp.

K.M: Planów na przyszłość pewnie będzie więcej ?

E.S.: Już są kolejne plany. Jak wcześniej wspominaliśmy- nagranie kolejnej płyty z całym zespołem WWK.T.M. Powoli powstają nowe piosenki i również będziemy chcieli je zarejestrować. Choćby na pamiątkę naszego istnienia i wspólnego tworzenia. W niedalekiej przyszłości chcę nagrać solową płytę na fortepianie lub pianinie akustycznym. Będą to zamknięte formy klasyczne z harmonią muzyki współczesnej.

K.M.: Kiedy w takim razie ukaże się ta Wasza pierwsza płyta?

M.A.G: Naszą pierwszą, akustyczną płytę postaramy się wydać do końca listopada, ale nie napinamy sobie terminów. Wydajemy ją sami, więc mamy ten komfort, że nie jesteśmy od nikogo zależni. Płyta jest w pełni autorska łącznie z grafiką. W tym miejscu należy się podziękowanie Jerzemu Jabczyńskiemu za pomoc techniczną! Zostało tylko wytłoczenie samej płyty oraz kilka spraw związanych z zabezpieczeniem praw autorskich i gotowe!

K.M.: Wydajecie ją sami? Nie macie sponsorów? Macie skarbonkę?

M.A.G: Tak! Dokładnie! Zbieramy do skarbonki i z tej skarbonki wyjmiemy. Po prostu, wydawcą jest MAG_ES, taka mała spółka…

K.M.: Przed Wami dużo pracy. Wiem, że planujecie wspólne wydawnictwo? Co to będzie?

M.A.G: Pracy dużo, ale jak się lubi, to co się robi, to już nie jest to praca, a przyjemność. Planujemy połączyć wydanie solowej płyty Emila z książką, w której znajdą się moje wiersze i opowiadania.

K.M.: Czyli będziemy sobie siedzieć, czytać książkę Marzeny, a słuchać muzyki Emila? Takie dwa w jednym?

M.A.G: Taki mamy plan. Mało tego, tak sobie rozmawialiśmy, żeby wszystko ładnie się ze sobą komponowało, czyli żeby czytany tekst zgadzał się emocjonalnie z daną melodią. Jak poprzednio- nie nakładamy sobie żadnego terminu, ale chcemy to wydać do końca 2020 roku. W marcu prawdopodobnie będzie kontynuacja koncertu, pn. „W tonacji naszej generacji”, który jest pomysłem zespołu Arsenał i zespołu WWK.T.M. Jeszcze nie wiemy, jakie zespoły wspólnie z nami zagrają. Trwają rozmowy. Świetnie, że Browar B. dał nam taką możliwość prezentacji. Dziękujemy Pani dyrektor Lidii Piechockiej – Witczak, że przychyliła się do naszej propozycji i pomysłu, promując rodzimą twórczość muzyczną na przepięknej scenie Browaru B. A jest wielu wykonawców i to bardzo zdolnych.

K.M.: Na Was mogą liczyć ci młodzi zdolni?

M.A.G.: Tak, oczywiście! Przez projekt WWK. T.M. przewinęło się wielu zdolnych, młodych ludzi. Dziś śpiewa z nami Noemi, która ma 14 lat. Doskonale sobie radzi i zdobywa doświadczenie w pracy z muzykami i sceną. Noemi jest odważna, bardzo pracowita, stara się i naprawdę wychodzi jej to świetnie! Przy okazji pozdrawiamy wszystkich muzyków i wokalistów, którzy kiedykolwiek z nami pracowali!

K.M.: To też jest miłe, że w dobie totalnej komputeryzacji niektórzy chcą robić inne rzeczy, a nie, np. szukać Pokemonów…

M.A.G.: Może ci niektórzy szukają jakiejś alternatywy dla siebie. Elektronika jest fajna, pomaga, jednak jeśli jest cały czas obecna w naszym życiu, to nas po prostu męczy. Nic nie zastąpi drugiego człowieka, uśmiechu, rozmowy, poklepania po plecach, wymiany zdań i poglądów. To więcej znaczy, niż siedzenie w internecie i czytanie setek bzdur, które niejednokrotnie nie mają żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. W naszym zespole nie patrzymy na datę urodzenia, ale na pasję i zaangażowanie w projekty. Ostatnio dołączył do nas rasowy muzyk, saksofonista Boguś Mazurek, od którego wiele się uczymy, czerpiąc z jego doświadczenia i pomysłów. Bo jak to mówi perkusista Zeus – „nie liczy się metryka, tylko muzyka” i tego się trzymamy! Do zobaczenia na koncertach i pamiętajcie- kochajmy włocławskich artystów!

 

Skomentuj ten wpis!



© 2017-19 TU Włocławek. (pobierz logotyp)