[WYWIAD] Marcin Lewandowski: Wydajność nie jest stawiana ponad człowieka.

Autor: Kinga Maślanka / 19 kwietnia 2019 / Tylko TU

[WYWIAD] Marcin Lewandowski: Wydajność nie jest stawiana ponad człowieka.

O miejscu zwykłym i zarazem niezwykłym, czyli Zakładzie Aktywności  Zawodowej ,rozmawialiśmy z dyrektorem Marcinem Lewandowskim.

Kinga Maślanka: Funkcję dyrektora objął Pan z dniem 1 lutego 2019 roku. Czas krótki, ale można już się pokusić o małe podsumowanie. Co takiego przez ten okres się wydarzyło, coś Pan zmodyfikował ,zmienił? Jak wygląda praca w ZAZ na dzień dzisiejszy?

Marcin Lewandowski: Przede wszystkim trzeba powiedzieć jedną rzecz- dwa miesiące z drobnym kawałkiem to naprawdę jest bardzo krótki okres czasu, ale…intensywny. Poznałem firmę, zapoznałem się ze strukturą wewnętrzną, z organizacją. Jest to już również czas na wprowadzenie zmian.

K.M. Czyli idzie wiosna, a Zakład Aktywności  Zawodowej ma w związku  z tym ofertę dla mieszkańców Włocławka – zgadza się?

M.L. Dokładnie tak. W związku z tą ofertą jesteśmy po pewnych eksperymentach ,które zakończyły się zadowoleniem obu stron. Poprosiłem  kolegę motocyklistę, o decyzję w zakresie wyprania jego kombinezonu.

K.M.I jaka reakcja, po zakończonym eksperymencie? Kurtka cała, kolega zadowolony (uśmiech)?

M.L. Kolega zadowolony, personel i ja również – fajnie to wyszło.Właściciel  kurtki nie ukrywał zdziwienia i jak sam stwierdził-„Ta kurtka nigdy nie była taka czysta”. Co jest ważne w tym wszystkim, kurtka była poddana tylko i wyłącznie kąpieli wodnej – zero chemii.

K.M. Czyli motocykliści bez obaw mogą oddawać do prania swoje kombinezony, co jeszcze wiosennego proponujecie?

M.L. Zbliża się okres komunijny, a co za tym idzie przygotowujemy uaktualnienia oferty, jeśli chodzi o możliwość korzystania z sali bankietowej. Mamy nadzieję, że kilkanaście  przyjęć komunijnych się odbędzie przy  ul. Łęgskiej 20. Oczywiście z naszych usług korzystają stali klienci, ale poza komuniami pojawia się jeszcze pewna koncepcja współpracy z włocławskim sądem .

K.M.Panie Dyrektorze, to poproszę zdradzić trochę szczegółów- co to za koncepcja się narodziła?

M.L. Chodzi o utworzenie od września Ośrodka Służby Kuratorskiej dla Młodzieży .Salę bankietową staramy się przygotować jeszcze bardziej do potrzeb. Chcemy , żeby to też nie była stricte sala konferencyjna, ale sala bankietowa.

K.M. Jeśli chodzi o pralnię – jakie zmiany nastąpiły?

T.L. Na życzenie klientów, wprowadziliśmy kilka nowych usług. Co ważne ,podwyżka cen prądu naszego  miasta nie dotknęła ,a to dało możliwość powrotu do pralni samoobsługowej do starych cen, które były niższe. Możemy sobie na to pozwolić, ponieważ  nie dokładamy do interesu, nie zarabiamy za dużo- bo nie taki jest nasz cel.

K.M. Ile osób w tym momencie jest zatrudnionych w Zakładzie Aktywności Zawodowej we Włocławku?

M.L. Ważna informacja- mamy komplet 41 osób z  orzeczoną niepełnosprawnością, w stopniu umiarkowanym i znacznym. Cieszy to, że miejsca dla tych osób są, natomiast martwi, że jest spora ilość osób, które przychodzą, pytają o możliwość zatrudnienia, ale na dzień dzisiejszy, niestety takiej opcji nie mamy .Nie ukrywam, że zastanawiamy się nad takim rozwiązaniem, aby rozszerzyć ilość etatową, stworzyć 3-4 miejsca pracy więcej. Podkreślam , że to jeszcze wymaga dokładnej analizy. To jest kwestia podpisania umowy między organizatorem, czyli Miastem Włocławek, a Urzędem Marszałkowskim, procedury administracyjne muszą się toczyć.

K.M. Można powiedzieć, że ZAZ to miejsce, w którym osoby niepełnosprawne pracują, w pewien sposób przy tym się rehabilitują i co ważne- integrują.

M.L. Zawsze powtarzam , że ZAZ jest miejscem zwykłym i niezwykłym jednocześnie.

K.M. Dlaczego tak Pan uważa?

M.L. Zwykłym dlatego, że jest to miejsce pracy. Celem pracy osób tutaj zatrudnionych jest ich rehabilitacja społeczna, ale poprzez rehabilitację zawodową. My tu tak naprawdę uczymy jak pracować, uczymy dyscypliny pracy. Uczymy tego, że przychodzimy do pracy punktualnie, że się nie spóźniamy, że mamy  przysługujące nam w ciągu dnia przerwy. To co tak naprawdę wydaje się nam osobom pracującym na co dzień zwykłą, normalną rutyną dla osób, które nie były do tej pory czynne zawodowo, jest to niewątpliwe coś nowego. Cieszy mnie, że osoby, które u nas pracują nie spóźniają się do pracy , a wręcz odwrotnie- przychodzą wcześniej. Zaskoczyło mnie choćby to, że kiedy rozmawialiśmy na temat zbliżającego się weekendu usłyszałem, że woleliby przyjść do pracy. Szczerze- rozumiem te osoby, bo to są ludzie, którzy mogą się w tym miejscu realizować. Osobiście podziwiam osoby, które pracują na sekcji tzw. manometrów. Współpracujemy z WIKĄ i tu wielki ukłon dla tejże firmy, że wspiera działalność naszego przedsiębiorstwa jako przedsiębiorstwa ekonomii społecznej. Wytrwałość z jaką pracownicy składają drobne elementy podzespołów – pełen szacunek. Powiem szczerze, próbowałem to robić, niestety wytrzymałem tylko 15 minut, a nasi pracownicy robią to niecałe 4 godziny dziennie z przerwą – naprawdę  idzie im to świetnie.

K.M. Panie Dyrektorze, a jak wygląda opcja z dowozem pracowników, jest takie rozwiązanie w Zakładzie?

M.L. Tak, jest taka opcja. Część pracowników dojeżdża do nas sama. Natomiast są też osoby, które poruszają się za pomocą wózków i im staramy się umożliwić kwestie dojazdu. Nie wszystkim pomożemy- czasami, mamy ograniczone możliwości. Jest 5-6 osób poruszających się na wózkach i bywa, że te wózki ciężko włożyć jednocześnie do samochodu. Nie ukrywam, że staramy się i to jest też ważne, stawiać na samodzielność.

K.M.W jaki sposób,uczycie samodzielności pracowników ZAZ?

M.L. Próbujemy ograniczać wpływ osób, opiekunów, rodziców- który ja naprawdę doskonale rozumiem. To są osoby, które są z naszymi pracownikami całe życie. Pomagają, wspierają- natomiast staramy się to ograniczać. Powiedziałem w trakcie jednego spotkania „Szanowni Państwo pomoc tak, ale po to, żeby zawiązać sznurówkę w szatni… niekoniecznie.” Rodzice przyjęli to ze zrozumieniem, bo my tak naprawdę musimy uczyć też samodzielności.

K.M. Różnie w życiu może być. Dziś  są rodzice ,opiekunowie, ale za moment może już ich nie być…

M.L. Zgadza się. Funkcją główną jeśli chodzi o Zakład Aktywności Zawodowej jest przygotowanie osób z niepełnosprawnością do wkroczenia w otwarty rynek pracy. Mam nadzieję i taki jest też mój cel, że w ciągu tego roku czy przyszłego, rzeczywiście kilka osób uda nam się na tyle przygotować w procesie rehabilitacji zawodowo – społecznej, że będą mogli iść do Urzędu Pracy i po stwierdzeniu przez panią dyrektor PUP ,że dana osoba jest przygotowana ,wie na czym polegają zadania jeśli chodzi o funkcję pracy ,otrzymać zatrudnienie w podmiocie zewnętrznym. Co z tego wyjdzie zobaczymy- taki jest jeden z głównych celów tej działalności.

K.M. Reasumując naszą rozmowę – Jest Pan zadowolony z pracy w tym miejscu, dumny ze świetnej kadry i dyrektor Marcin Lewandowski ma głowę pełną pomysłów na przyszłość, aby jeszcze bardziej ulepszyć działania Zakładu Aktywności  Zawodowej- zgadza się?

M.L. Zgadza się. Będę podkreślał z całą mocą, iż Zakład Aktywności Zawodowej jest miejscem, gdzie osoby odsunięte ze względu na to, że doświadczają niepełnosprawności-mają szansę  się realizować. One są tu potrzebne i tym żyją. To jest przełamanie pewnych barier, i to mnie bardzo cieszy. Zespół rzeczywiście jest bardzo fajny -pracownicy , instruktorzy. To co też jest ważne w ZAZ, bo osoby niepełnosprawne są postrzegane jako osoby, których wydajność pracy jest dużo mniejsza, ale to jest też atut. Jak obserwuję  ich pracę np. w pralni – oni wiedzą co mają zrobić, w jaki sposób i robią to bardzo dokładnie i sumiennie. Może wolniej, ale sumiennie. ZAZ tak naprawdę nie funkcjonuje dla zysków. Tutaj zyskiem jest wartość dodana, czyli rehabilitacja osób niepełnosprawnych.

K.M. Sumienność ,dokładność ,nikt nikogo nie pogania w tzw. akordzie, tak?

M.L. Absolutnie, nie ma takiej opcji. Podczas  pierwszego spotkania  z pracownikami ,obiecałem jedno- tutaj nikt nie będzie, nikogo wyciskał jak przysłowiową cytrynę,  bo to nie o to chodzi. Oczywiście  liczy się wydajność i  zaangażowanie w pracę, ale ta wydajność nie jest stawiana ponad człowieka. Tutaj przede wszystkim osoby z niepełnosprawnością mają czuć się dobrze, bezpiecznie, ale mają się uczyć. Tutaj nikt nie będzie głaskał po głowie , pracownicy o tym wiedzą. To tak jak w zwykłej firmie, że jeśli coś się wydarzy i mówiąc kolokwialnie, nawaliłeś to ponosisz konsekwencje. To działa też w drugą stronę, jeśli jest wszystko super to są nagrody, premie. W ZAZ pracownicy mają wszystkie świadczenia związane z prawem pracy w Polsce. To nie jest warsztat terapii zajęciowej, tu jest stosunek pracy, urlopy i to właśnie jest ta wartość dodana.

Skomentuj ten wpis!



© 2017-19 TU Włocławek. (pobierz logotyp)